„W Kwaśniewicach stanął w ogniu dom…”
Nie, nie! Nic takiego nie miało miejsca! Po prostu w sobotnie słoneczne popołudnie razem z Anią, jadąc na zebranie sprawozdawczo-wyborcze Ochotniczej Straży Pożarnej w Lotyniu, nuciliśmy sobie stary hit Niebiesko-Czarnych o odważnych strażakach. No właśnie… Zadacie sobie pewnie pytanie co Federacja i Związek Hodowców ma wspólnego ze strażakami. Gdzie Rzym, a gdzie Krym… Już tłumaczę. Współpraca z OSP Lotyń zaczęła się latem ubiegłego roku, kiedy to Naczelnik Konrad Kopkiewicz wystąpił do nas o możliwość dofinansowania wspólnych „manewrów” młodzieżowych drużyn pożarniczych z Lotynia i niemieckiego Stockelsdorf podczas obozu w Niemczech. Dlaczego akurat my? Odpowiedź przyszła bardzo szybko. Troje członków młodzieżowej drużyny to dzieci naszych związkowych hodowców (na jednym ze załączonych zdjęć jesteśmy razem z Amelią, Kornelią i Maksymilianem oraz Naczelnikiem Konradem Kopkiewiczem) . Decyzja zatem nie trwała długo, Zarząd podjął odpowiednią uchwałę i tak rozpoczęła się nasza współpraca. Cel zaiste szlachetny i potrzebny. Jak tu nie wspierać organizacji, która cieszy się największym zaufaniem społecznym (ok. 97% ankietowanych). A przecież większość członków ochotniczych straży pożarnych wywodzi się z małych miejscowości i wsi. Gdzie problem mniejszy lub większy tam oni są pierwsi! Chronią dobytku i życia wszystkich. Nie tylko w mieście ale i na wsi. Zawsze skorzy do pomocy i odważni. W dowód wdzięczności, zaproszono nas na uroczystą imprezę zapisując nas w poczet przyjaciół i sympatyków OSP Lotyń. Usiedliśmy wśród zaproszonych gości m.in. Członka Zarządu Województwa Wielkopolskiego – Pana Jacka Bogusławskiego, Posła na Sejm RP – Pana Adama Lubońskiego, Radnego Województwa Wielkopolskiego – Pana Tomasza Wojtiuka, czy wreszcie Burmistrza Okonka – Pana Sebastiana Korzeniowskiego. Ta znamienita plejada gości już świadczy o tym, jak ważną organizacją, nawet w małych ojczyznach, jest straż pożarna. Wydawało się nam, że „taka” OSP Lotyń w swoich szeregach ma paru, może parunastu członków. Jakże się myliliśmy. To zastęp druhów i druhen w wieku od 8 do 80 lat w liczbie ok. 90! Byliśmy pod ogromnym wrażeniem organizacji, szkoleń i akcji ratowniczych, które zostały przedstawione na spotkaniu. Lśniące, odprasowane mundury. Dryl i wzorowa organizacja. To wszystko sprawiało wrażenie (i chyba tak jest), że nic u strażaków nie jest rolą przypadku. Przy odchodnym, zapewniono nas, że w razie jakichkolwiek potrzeby, oczywiście w ramach możliwości, służą nam pomocą. I jak tu nie wspierać takiej organizacji!. W drodze powrotnej znów nuciliśmy stary hit: „…dzielnych zuchów ma ogniowa straż…”
Rafał Sieradzki, OZHB w Koszalinie




